Pamiętam dobrze swoje pierwsze dni w rekrutacji…
Wchodzę na Linkedin, w wyszukiwarkę wpisuję nazwę stanowiska, zaznaczam miasto Warszawa i booom, kilka tysięcy wyników. Myślę, to będzie łatwe, żeby spośród tylu osób znaleźć kilku zainteresowanych kandydatów. Optymista 😉
Wyszukiwałem osoby i przygotowywałem do nich dedykowane wiadomości na podstawie danych zawartych w ich profilu. Wszystko byłoby super, gdybym nie wpadł na cudowny sposób przygotowania szablonu i wysyłania “kopiuj-wklejów” do wszystkich potencjalnych kandydatów.
Ilość odpowiedzi była całkiem niezła, gdzieś na poziomie 50%. Testowałem, sprawdzałem i na własnej skórze przekonywałem się co zrobić, żeby kandydata jednak N I E O D P I S A Ł.
Czytaj dalej ? 7 Sposobów, Żeby Programista NIE ODPISAŁ Na Twoje Wiadomości Na Linkedin (+POMYSŁY, ŻEBY TAK SIĘ NIE STAŁO)